piątek, 7 lutego 2014

ROZDZIAŁ 66.

Louis wrócił do mnie wcześniej ściągając bluzę i rzucając ją na podłogę. Zamknął drzwi od pokoju i odwrócił się do mnie twarzą. Podszedł do brzegu łóżka i stanął obok. Widziałam, że wahał się czy siąść obok mnie, czy nie. Zachęciłam go klepiąc miejsce obok siebie. Usiadł i nachylił się nade mną, także nasze twarze dzieliły milimetry.
- Jesteś pewna? - zapytał, a ja kiwnęłam głową, ale się odezwał.
- Nie kiwaj, tylko odpowiedz.
- Tak, jestem pewna. - wysapałam, bo chciałam aby mnie pocałował. Chciałam poczuć jego usta na swoich, ale niestety nie było mi to dane. Chłopak nagle zszedł z łóżka i stanął obok po czym wyciągnął do mnie swoją dłoń. Niepewnie ją ujęłam, a Louis pomógł mi zejść z łóżka i stanąć obok niego na podłodze. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Mimo, że w pokoju było ciemna to widziałam jak oczy chłopaka świecą się z pożądania i miłości do mnie. Stanęłam obok niego, także nasze stopy prawie się stykały. Lou pochylił się w stronę łóżka i odsunął kołdrę na bok. Powrócił wzrokiem na mnie, chwycił koniec mojej bluzy, a raczej jego bluzy, ale to nie miało znaczenia w tamtym momencie i jednym ruchem ściągnął ją ze mnie i rzucił na podłogę, gdzie już leżała jego czarna. Gdy zobaczył mój nowy, czerwony stanik wciągnął głośno powietrze. Miałam nadzieję, że tak właśnie zareaguje na ten widok. Nie mógł się oprzeć i musiał lekko ścisnąć moje piersi tak jak ostatnim razem, w moim pokoju. Wydałam z siebie cichy jęk i chwyciłam się ramion chłopaka, aby przypadkiem nie upaść.
- Połóżmy się. - oznajmił, a ja z chęcią przystanęłam na tę propozycję, bo jeszcze chwila i jestem pewna, że upadłabym. Położyłam się na plecach, a Louis obok mnie. Przysunął mnie bliżej siebie, także na biodrze mogłam poczuć coś twardego. Wciągnęłam głośno powietrze, bo domyślałam się co to jest. I wtedy uzmysłowiłam sobie, że teraz jest ten moment, w którym ma dojść między nami do czegoś, do czegoś co zapamiętam do końca życia. Niesamowite przeżycie, które może okazać się najwspanialszym doświadczeniem w życiu, a w dodatku zrobię to z ukochanym chłopakiem. Louis pochylił się nade mną i musnął swoimi ustami moje. Na początku był to taki niewinny pocałunek, ale za chwilę przerodził się w coś bardziej ostrzejszego. Nie kontrolowaliśmy się nad naszymi jękami czy dotykaniem różnych części naszych ciał. Dla nas nie liczyło się to co działo się na zewnątrz, to że padało i prawdopodobnie będzie dziś w nocy burza, ale liczyło się to że jesteśmy tutaj i teraz - razem. Mamy siebie na wyciągnięcie ręki. Louis zmienił swoją pozycję i teraz leżał na mnie opierając się jedynie na łokciach umieszczonym po obu stronach mojej głowy. Ja natomiast włożyłam obie dłonie w jego włosy lekko je ciągnąc. Louis zjeżdżał pocałunkami coraz to niżej, aż w końcu dotarł do moich piersi. Obdarowywał je pocałunkami, a ja aż wiłam się pod nim. Włożył dłonie pod moje plecy i ściągnął mój stanik, po czym rzucił go na podłogę. Ujął w obie swoje dłonie moje piersi i zaczął je ściskać. Wydawałam z siebie niekontrolowane i głośne jęki. Palcami zaczął rolować moje sutki, które pod wpływem jego dotyku stwardniały. W końcu skończył mnie torturować i znowu zjeżdżał pocałunkami niżej. Zatrzymał się w miejscu pod moim pępkiem i popatrzył na mnie z dołu. Gdy nasze oczy się złączyły i zobaczyłam to jak na mnie patrzy zakryłam sobie oczy ręką, aby Louis nie widział to jak się zawstydziłam.
- Co się dzieje? - zapytał i nagle znalazł się nad moją twarzą, a jedną ręką odsunął moje ramie z twarzy. Pokręciłam tylko głową cały czas mając zamknięte oczy.
- Popatrz na mnie. - szepnął tuż nad moją twarzą, a nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Kiwnęłam głową na nie, ale Louis nie dawał za wygraną i jednym płynnym ruchem ręki odsunął moje ramię od twarzy i teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy.
- Jo? - zapytał cichym głosem. - Kochane, powiedz mi co się dzieje?
- Nic się nie dzieje, pocałuj mnie. - wyszeptałam, a Louis uśmiechnął się lekko do mnie i zaczął mnie całować.
- Jesteś pewna? - zapytał po tym jak się oderwaliśmy od siebie i popatrzył w dół.
- Tak. - odpowiedziałam stanowczym tonem i wróciliśmy do całowania się.
Po chwili na podłodze znalazła się reszta naszych ubrań, także leżeliśmy obok siebie ubrani tylko i wyłącznie w dolną część bielizny. Louis jak to Louis nie mógł oderwać wzroku od mojego nagiego ciała i za każdym razem, gdy odrywaliśmy się od siebie po zachłannym pocałunku odchylał głowę i patrzył na mnie wygłodniałym i pełnym pożądania wzrokiem. Ja oczywiście za każdym razem czerwieniłam się niczym dojrzały pomidor, ale na szczęście chłopak tego nie widział, bo w pokoju panowała ciemność. Lou zaczął całować mnie od czubka głowy i zjeżdżał coraz to niżej, aż w końcu dotarł do tasiemki moich majtek. Popatrzył na mnie z dołu, aby zapytać o pozwolenie pozbycia się niezbędnego okrycia mojego ciała, a ja lekko kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Chłopak włożył kciuki za bieliznę i jednym szybkim ruchem pozbawił mnie jej. Tym razem zaczerwieniłam się tak, aż mnie policzki zapiekły. Louis złapał mnie za kolana i podniósł je także teraz były zgięte, a tylko stopy dotykały pościeli. Usiadł między nimi i pochylił się w moją stronę, aby dać mi całusa w usta. Był to szybki pocałunek, bo chłopak nie chciał tracić czasu, aby mi się znowu przyglądać. Nagle poczułam jak jeden z palców chłopaka wsuwa się we mnie, tam na dole. Poczułam nieznane dotąd uczucie, które było nawet przyjemne. Powoli zaczął wsuwać i wysuwać palec, a ja cicho pojękiwałam.
- Wszystko dobrze? - wysapał Louis patrząc wprost na moją twarz.
- Taaa. - mruknęłam tylko. Czułam jak chłopak się uśmiecha mimo tego, że nie widziałam jego twarzy. Po chwili poczułam jak zamiast jednego palca wchodzą we mnie dwa. Tym razem uczucie było nie do opisania, czegoś takiego jeszcze nigdy w życiu nie poczułam. Może dlatego, że jeszcze nigdy nikt mnie tak nie dotykał.
Nagle Louis wyciągnął ze mnie dwa palce i sturlał się z łóżka. Popatrzyłam w jego stronę i pomyślałam sobie, że zrezygnował, ale on podszedł do swojej torby i z bocznej małej kieszonki wyciągnął foliową paczuszkę. Obrócił ją kilka razy w palcach i wrócił do mnie na łóżko.
- Jo, ostatni raz pytam. Jestem tego pewna? - zapytał i patrzył mi prosto w oczy stojąc obok łóżka.
- Tak, ile razy mam ci to jeszcze powtórzyć? - zapytałam ledwo oddychając. Louis z uśmiechem kiwnął głową i pokazał ręką na dół swojej bielizny. Zdezorientowana popatrzyłam to na dół, to na górę i tak naprawdę to nie wiedziałam na początku o co mu chodzi, ale dopiero po chwili zorientowałam się, że chce abym ściągnęła mu bokserki. Usiadłam na skraju łóżka, nogami dotykając podłogi. Lou stanął przede mną, a ja jednym ruchem pozbawiłam go bokserek. I wtedy moim oczom ukazał się w pełnej okazałości najlepszy przyjaciel mojego chłopaka. Kąciki ust mi zadrżały, gdy powstrzymywałam się od uśmiechu.
- Co cię tak śmieszy? - zapytał chłopak i podniósł mój podbródek w górę.
- Nic. - pokręciłam głową z uśmiechem na ustach.
- Powiedz. - poprosił, a ja już nie mogłam się powstrzymać i wyjaśniłam.
- Bo myślałam, że jest większy. - oznajmiłam, a Louisowi zrzedła mina, chyba nie spodziewał się że coś takiego powiem.
- Co? - zapytał z niedowierzaniem w głosie. Nie ma szans, abym to powtórzyła.
- Żartuję. - wyjaśniłam, a Louis popchnął mnie na łóżko znalazł się na mnie, także jego penis ocierał się o wewnętrzną stronę moich ud. Zaczął mnie gwałtownie całować, tak jakby już nigdy nie miał okazji tego robić. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Nasze pierwsze takie wspólne intymne doświadczenie, a my się śmiejemy z siebie. Myślałam, że będzie bardziej poważnie i każde z nas będzie się wstydziło swojego obnażonego ciała, a tu proszę jaka niespodzianka. Gdy Louis oderwał się ode mnie i zszedł z mojego ciała, ja położyłam się tak jak wcześniej, głowę miałam na poduszkach. Lou jednym ruchem rozerwał folię i założył ochronkę na swojego członka. Przez całą czynność siedział do mnie plecami, a gdy w końcu skończył odwrócił się i z uśmiechem na ustach wdrapał się na łóżko i kucając znalazł się między moimi rozwartymi kolanami. Pochylił się nade mną, łokcie położył po obu stronach mojej głowy, a ja czułam jak końcówka jego penisa dotyka mojego wejścia. Naparł bardziej na mnie biodrami, także teraz mogłam poczuć bardziej intensywne uczucie tam na dole. Wykonał jeszcze kilka takich ruchów, a ja za każdym razem kurczowo ściskałam pościel. Chłopak trzymał moją głowę w swoich rękach i cały czas patrzył mi w oczy, tak jakby chciał z nich wyczytać jakieś uczucia. Aby dodać mi nieco otuchy zaczął całować każdy centymetr mojej twarzy. Zaczynając od oczu, kończąc na brodzie.
- Jestem gotowa. - szepnęłam wprost do jego ucha, gdy nachylał się nade mną. Oczy mu się zaświeciły jak lampki na choince i wtedy poczułam jak jego członek wchodzi we mnie. Louis powoli napierał na mnie swoimi biodrami, a ja myślałam że zaraz się tam rozpłaczę. To tak strasznie bolało. Mówią, że seks to niesamowita przyjemność, ale pierwszy raz jest chyba najgorszy. Czułam jakby mnie ktoś tam na dole rozciągał. Z moich oczu popłynęły łzy, nawet nie wiem kiedy je zamknęłam. Coraz mocniej ściskałam prześcieradło, aż czułam a raczej nie czułam w ogóle palców u rąk. Po policzkach poleciały mi łzy, Louis swoimi kciukami otarł je i przysunął się bliżej mojej twarzy. Pocałował obie zamknięte powieki i szepnął.
- Wszystko ok? - pokiwałam głową na tak, bo nie chciałam aby przestawał. Byłam na to gotowa przez cały ostatni tydzień i już nie mogłam się doczekać, aż w końcu to zrobimy. A teraz gdy już to robimy, ja płaczę. Bo to strasznie boli, mimo że miała to być przyjemność, niewyobrażalna przyjemność.
- Kocham cię. - szepnęłam i otworzyłam oczy. Louis przyglądał mi się ze smutnym wyrazem twarzy i zaczął powoli wychodzić ze mnie.
- Nie, nie. - powiedziałam spanikowana. Nie chciałam, aby to się tak skończyło.
- Jo... - szepnął Louis.
- Nie Lou, jest dobrze. Trochę boli, ale jest ok. - wyjaśniłam i próbowałam go jakoś zatrzymać. Na szczęście udało mi się, ale Lou nie ruszał się. Był we mnie, ale nie ruszył się ani na centymetr.
- Na pewno? - zapytał.
- Tak, jest dobrze. Tylko powoli okej? - poprosiłam, a Lou lekko się do mnie uśmiechnął i powolutku wchodził we mnie głębiej. Uczucie rozciągania czułam cały czas. Próbowałam już nie płakać i udawało mi się to. Im bardziej Louis we mnie wchodził tym bardziej czułam się lepiej. Bo w porównaniu uczucia z początku teraz było lepiej, już się przyzwyczaiłam do dziwnego uczucia.
- Okej? - zapytał Louis.
- Tak.
- Kocham cię. - powiedział i pocałował mnie w usta. - Teraz może być trochę nieprzyjemnie. - dodał. Zmarszczyłam brwi posyłając mu pytające spojrzenie.
- Zrobię kilka pchnięć, ale myślę że nie powinno być tak źle. - wyjaśnił, a ja pokiwałam głową. Chłopak tak jak mówił zrobić dwa mocniejsze pchnięcia, a ja aby się nie rozpłakać z bólu zamknęłam oczy i przygryzłam dolną wargę, aby nie wydać z siebie głośnego jęku z bólu. Nie chciałam, aby Louis zamartwiał się tym że robi mi krzywdę, bo tak naprawdę nie było. Starałam się z całych sił, aby być twarda i nie dać po sobie poznać, że jest mi źle albo niewygodnie. Bo tak wcale nie było. Właśnie kochałam się z chłopakiem, którego naprawdę kocham i co najlepsze on kocha mnie. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Jest tutaj ze mną, kocha się ze mną i to nie dla własnej przyjemności, ale dla mojej również. Lou co chwila głębiej wbijał się we mnie, a ja oplotłam go ramionami w pasie i mocniej ścisnęłam. Nie mogłam już zaciskać pięści na prześcieradle, chciałam poczuć jego skórę na mojej. Poczułam pod opuszkami palców pot na plecach chłopaka. Bardzo się starał, aby nie wyrządzić mi krzywdy i nie zadać jeszcze większego bólu. Więc pomyślałam, że dam mu znak iż wszystko jest w porządku. Nachyliłam się i pocałowałam go w usta. Chłopak odwzajemnił ten gest i zaczęliśmy się coraz gwałtowniej całować. Te pocałunki nie były takie jak zawsze, tym razem były tak jakby dzikie albo pełne pożądania, które każde z nas w tamtym momencie czuło. Louis zakołysał biodrami, a ja wydałam z siebie głośny jęk. Było mi tak dobrze mimo, ale nadal czułam to nieprzyjemne rozciąganie mnie w środku. Chłopak zauważył co się przed chwilą ze mną zadziało i ponowił ruchy swoimi biodrami. Mocniej zakołysał biodrami, a ja coraz głośniej jęczałam.
- Louis. - wysapałam.
- Csiii. - powiedział. - Kocham cię maleńka. - dodał po chwili naszych wspólnych jęków.
- Lou. - szepnęłam ponownie. - Kocham cię.
Chłopak zrobił jeszcze kilka mocniejszych pchnięć, a ja poczułam jak moje nogi zaczynają drżeć i po chwili oboje doszliśmy krzycząc nasze imiona. Louis leżąc na mnie ciężko oddychał, ja tak samo. Powoli wracaliśmy do równomiernych oddechów. Chłopak cały czas był we mnie, a ja aby nas nieco uspokoić po naszym pierwszym wspólnym razie przeczesywałam mu włosy, które były mokre od potu. Nie wiem ile tak leżeliśmy, ale poczułam nagłą potrzebę skorzystania z ubikacji.
- Louis? - zapytałam, mam nadzieję że chłopak nie śpi.
- Tak kochanie? Co się dzieje? - zapytał z troską w głosie i podniósł głowę z mojej klatki piersiowej i popatrzył na mnie.
- Nic się nie dzieje. - odpowiedziałam z uśmiechem. - Tylko muszę iść do łazienki. - dodałam, a Lou od razu ze mnie wyszedł. Skrzywiłam się na to nowe i nieznane dotąd doznanie.
- Przepraszam. - wyszeptał Lou, gdy zobaczył moją minę.
- Nic się nie stało, muszę się do tego przyzwyczaić. - powiedziałam z uśmiechem próbując się podnieść z łóżka. - Im częściej będziemy to robić tym szybciej się do ciebie przyzwyczaję. - dodałam.
- Czyli, że będziesz chciała to jeszcze kiedyś ze mną zrobić ? - zapytał i usiadł na skraju łóżka.
- Oczywiście. - odpowiedziałam i pogłaskałam go po plecach. Louis uśmiechnął się do mnie, a następnie zdjął zużytą prezerwatywę i wrzucił do kosza na śmieci stojącego w rogu pokoju. Ja próbowałam przesunąć się na skraj łóżka, ale za każdą próbą czułam między udami nieprzyjemne uczucie, jakby pieczenie, które próbowałam jakoś złagodzić złączając uda. Louis w międzyczasie założył swoje bokserki, a gdy zobaczył moją zbolałą minę na jego twarzy pojawiło się zmartwienie.
- Pomóc ci? - zapytał z troską.
- Mógłbyś mi podać swoją bluzę? - poprosiłam, a chłopak schylił się i z podłogi podniósł szarą bluzę i podał mi ją. Nawet pomógł mi ją założyć, a ja cicho podziękowałam. Na szczęście bluza zasłaniała mi większą część ud, za co byłam wdzięczna, bo nie chciałam aby Louis widział moje gołe ciało. Chociaż przed chwilą leżeliśmy nadzy obok siebie to i tak się wstydziłam. Louis pomógł mi wstać z łóżka, widział że nie za dobrze sobie z tym radzę, więc wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Postawił mnie na zimnych płytkach i stanął obok. Popatrzyłam na niego, a on uśmiechnął się do nie szczerze i nie spuszczał ze mnie swojego wzroku.
- Mógłbyś wyjść? Chciałam skorzystać z toalety i się wykąpać. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Jasne. - odpowiedział. - Przynieść ci coś? - dodał, gdy był już przy drzwiach.
- Kosmetyczkę, ręcznik i koszulkę oraz spodnie do spania. - odpowiedziałam. - Dziękuję. - dodałam, gdy Louis znalazł się za drzwiami.
- Proszę. - powiedział i wręczył mi rzeczy, po czym dając mi szybkiego całusa w policzek wyszedł z łazienki.
Ściągnęłam z siebie bluzę chłopaka i weszłam pod prysznic. Obmywając ciało zobaczyłam na posadzce czerwoną plamę. Krew. Szybko obmyłam to miejsce, aby nie było widać. Po skończonym prysznicu wyszłam i stanęłam na kafelkach w łazience. Widzę, że Louis pomyślał o wszystkim przynosząc mi czystą bieliznę, swoją koszulkę, która oczywiście pachniała nim i czarne, krótkie spodenki, które mam do spania. Ubrałam się w ciuchy, włosy związałam w warkocza i wyszłam z łazienki. Powoli, bo strasznie mnie wszystko bolało, doszłam do pokoju. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Louisa stojącego z prześcieradłem w ręce. Całe było czerwone od mojej krwi.
- Czy to ... - zapytałam.
- Tak, krew, ale nie przejmuj się znalazłem nowe w szafce i zaraz je założę, a to jutro wypiorę. - oznajmił, a ja uśmiechnęłam się do niego, bo widziałam że o wszystkim pomyślał i o wszystko się troszczy. Powoli podeszłam do łóżka i w miarę swoich możliwości próbowałam założyć czyste prześcieradło. Louis chwilę później wrócił do pokoju i gdy zobaczył moje poczynania wziął mnie na ręce przeniósł przez cały pokój i posadził na fotelu stojącym obok okna.
- Uparta jak zawsze. Powiedziałem przecież, że ja to zrobię tak? - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami i opadłam na fotel. Louis pokręcił głową i wrócił w stronę łóżka. Pościelił je ładnie, a następnie wrócił po mnie, wziął mnie na ręce i delikatnie położył mnie na nim. Zgasił światło, położył się obok mnie i przytulił do siebie.
- Jak się czujesz? - zapytał, gdy już prawie zasypiałam.
- Dobrze. - skłamałam. Tak naprawdę bolało mnie bardzo, ale nie powiem mu tego bo się jeszcze bardziej zmartwi, a nie chcę widzieć go smutnego.
- Nie kłam, wiem że cię boli. - dobry jest.
- Lou? - zapytałam cicho.
- Hmm? - mruknął i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- To nie był twój pierwszy raz prawda?
- Co mnie zdradziło? - zapytał i położył głowę na moim ramieniu.
- Doświadczenie. - odpowiedziałam śmiejąc się.
- Serio? I jak?
- No wiesz, nie mam porównania, ale myślę że było w miarę dobrze. - wyjaśniłam, a Louis zaśmiał się na moje słowa.
- To dobrze. Kocham cię. - powiedział i dał mi całusa w policzek. - Śpij już. Pogadamy jutro.
- Dobranoc. - powiedziałam i przytuliłam Louisa do siebie, a po chwili odpłynęłam do krainy snów.

_________________________________________________________________________________
Przepraszam Was, ale ja nie potrafię pisać takich scen. Pierwszy mój taki opis, ale nie wyszedł mi. Po prostu nie potrafię czegoś takiego opisywać, wybaczcie. Mam nadzieję, że się nie zawiedliście.
Jeśli macie jakieś pytania, to zapraszam na ASKA  lub TWITTERA
Aa i jeszcze jedno moglibyście nie zadawać mi w komentarzach pytań: Kiedy następny rozdział ? Bardzo Was proszę, jeśli chcecie się dowiedzieć napiszcie mi na asku, bądź tt. Dziękuję :)
Następny będzie po weekendzie :)
Do napisania :)

7 komentarzy:

  1. fajny :)
    przepraszam ze sie nie rozpisze ale mam troche beznadziejny dzien

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Jo, współczuję jej bólu. :c

    @claudialech

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem nie masz za co przepraszać bo rozdział wyszedł naprawdę świetny <3 Czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG ten rozdzial to cudo czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny nawet nie wiesz ile na taki rozdzial czekałam ;) tylko nie wiem o co chodzi z ta krwią, to wytłumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, jak i cały blog. Masz wielki talent, pozdrawiam <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń